Fot. i tekst Anna Kłosowska Largo da Porta de Moura, Evora, Portugalia
Siedziałam na jednym z tych obracających się wokół
własnej osi drewnianych leżaków, które wprawiają zmęczonego dreptaniem po mieście
turystę w stan błogiego odprężenia. Plac „u wrót Maurów” (Largo da Porta de
Moura).
Marmurowe nabrzeże schodzące lekką pochyłością w
kierunku Tagu pokrywa w niektórych miejscach cienka warstwa zielonawoszarych
wodorostów. Szlachetność kamienia znika pod nią. Schodziłam ostrożnie: przy
odpływie powierzchnia wydawała się śliska. Ale nie była. Kilka kobiet o
azjatyckich rysach robiło sobie zdjęcia śmiejąc się do siebie dyskretnie.
Czas karnawału minął i może dlatego (wrodzona przewrotność), zwróciłam uwagę na kafelkowy obraz doń nawiązujący. Pochodzi z któregoś z bogatych pałaców portugalskich wielmoży, powstał w XVIII wieku i eksponowany jest w Museo do Azulejo w Lizbonie.
Foto i tekst Anna Kłosowska Sala srok, Sintra, Portugalia
Dwie stożkowe „wieże”
widać z daleka. Wielokątną fantazyjną bryłę dopiero po krótkim spacerze pod
górę. Wynurza się z zieleni, ponad kamiennym murem i spiętrzeniami domów.
Miasteczko przywarło krętymi brukowanymi uliczkami do źródła dochodu i
splendoru, letniej siedziby władców Portugalii.
Rozpaczliwy,
rozdzierający krzyk rozchodził się po całym pałacu. Słychać go było w ogrodach,
wśród drzew i krzewów przystrzyżonych w fantazyjne kształty, mieszał się z
szumem wody bijących wysoko fontann. Dochodził z apartamentów królowej
Portugalii, Marii I, która miała tu, w zbudowanym przez jej ojca pałacu pozostać
na zawsze, dyskretnie odsunięta od podejmowania jakichkolwiek decyzji. Słowo „obłęd”
i „obłąkanie” padało wśród jej otoczenia, wymawiane cicho, szeptem. Oficjalnie królowa
była nadal królową. Oficjalnie nie była chora. Tego wymagała racja stanu.
Anna Kłosowska Opowiadania: “Oświecony autokrata z dolnego miasta” Rua da Bica, Lizbona
Rua da Bica to lizbońska
uliczka, której środkiem kursuje tramwajowy wagonik. Żółty symbol Lizbony. Wspina
się mozolnie po zębatce ku turystom, którzy u jej wylotu czekają, żeby zrobić
sobie z nim zdjęcie. Niektórzy do niego wsiądą i odbędą wśród śmiechu i
pstrykania krótką, ale powolutku i z namaszczeniem odbywaną podróż nad sam Tag,
do ulicy São Paulo, gdzie w żółtej kamienicy o kutej bramie znajduje się jego
dom/remiza.
Foto Anna Kłosowska Museo Nacional del Azulejo, Lizbona “Kafelkowe wesele kurczaka”
W karecie panna młoda.
Na koźle stangret w liberii i kapeluszu z piórkiem. Z tyłu foryś. Obok dwa słoniątka.
Na jednym siedzi małpa. Naprzeciw rozbrykane konie ciągną ochoczo powóz pełen muzykantów.
W tle zarys miasta. I wszystko byłoby obyczajowym obrazkiem z drugiej połowy
XVII wieku z elementem egzotycznej bajkowości, gdyby panna młoda nie była kurczakiem,
a reszta uczestników weseliska małpami w zielonkawym kolorze. Rodzajowa scena a
jednocześnie wielka przenośnia, do której klucza właściwie nie znamy. Jeden z
bardziej enigmatycznych paneli kafelkowych Portugalii z czasów jej kolonialnej,
morskiej wielkości. Jest w nim ironia, przewrotność i swoiste poczucie humoru.
Foto i tekst Anna Kłosowska Lizbona “Widok z klasztorną słodyczą”
„Pastelaria Camões”
ma własny kafelkowy panel. Nie jest gorsza od reszty Lizbony. Kafelki to ciągłość
kultury i kultura sama w sobie. Nie tylko przekaz historyczny, dziejów imperium,
kraju żeglarzy, odkrywców, ale i kultury „domowej”, obyczajów.